Baza wiedzy » Blog » Reklama natywna

Ślepota bannerowa otwiera oczy na reklamę natywną

Zaktualizowano: 2015-07-16  
(6 min czytania)
ślepota bannerowa
Świat stawia przed współczesnym człowiekiem bardzo wiele wyborów. Od towaru na sklepowej półce, przez kanały medialne, aż po możliwości wakacyjnych wyjazdów. Dziś już nie decydujemy się, czy kupić proszek do prania jednej lub drugiej firmy, czy skorzystać z telewizji lub radio, czy też wybrać się w góry lub nad morze. Aktualnie zauważa się tak ogromny przesyt, jeśli chodzi o oferty i możliwości, że współczesny człowiek zaczyna mieć z tym wyborem coraz większy problem. Rzecz ma się również do treści, które ukazują się w internecie. Z czasem, tak samo, jak szerokim łukiem zaczynamy omijać ogromne markety, by nie tracić czasu i pieniędzy na zbędne zakupy, tak samo przestajemy zwracać uwagę na niektóre treści w sieci, by swoje wolne pół godziny spożytkować na coś, co da nam pożądaną wiedzę lub dostarczy wymarzonej rozrywki. Nic więc dziwnego, że molochy handlowe coraz częściej muszą walczyć o klienta, a użytkownicy internetu powoli cierpią na przypadłość zwaną ślepotą bannerową…

21 lat temu, kiedy bannery dopiero co raczkowały w otchłaniach sieci, bardzo dużo marketingowców i właścicieli firm było nimi zachwyconych. Ta niezbyt kosztowna forma reklamy robiła prawdziwą furorę na całym świecie. Bannery statyczne, dynamiczne, proste, rozbudowane, stonowane, tryskające kolorami, eleganckie i stylowe, migoczące i kiczowate. Tak mniej więcej wyglądały wówczas bannerowe tendencje. Z czasem banner miała już niemal każda firma, a użytkownicy internetu zaczęli podświadomie nie zauważać tego typu promocji. Taka reklama stopniowo przestała przynosić jakiekolwiek efekty i praktycznie zerowe zyski. Wartość kliknięć w odniesieniu do wartości wyświetleń spadała niebotycznie, dając wynik wskaźnika CTR mniejszy od jednego. Z pułapu 9 proc. spadł on do średnio 0,11 - 0,4 proc. Świat przedsiębiorców był oburzony, bo oto najmocniejsza, jak dotąd forma reklamy, zaczęła kłaść ich działania promocyjne na łopatki. A wszystkiemu winna była… ślepota bannerowa, jaka nastąpiła w narodzie.


Źródło: http://mashable.com/2013/08/09/first-banner-ad/

 

Ślepiec z wyboru

Banner blindness, bo tak brzmi oryginalna nazwa ślepoty bannerowej, to zjawisko całkiem świeże, które dopiero niedawno udało się zdiagnozować. Po raz pierwszy wspomnieli o nim w 1997 roku Jan Panero Benway i Davida M. Lane w swoim artykule "Banner Blindness: Web Searchers Often Miss Obvious Links". Ta przypadłość doskwiera na dzień dzisiejszy już ponad 80 proc. internautów. Na czym polega? Jest odruchowym omijaniem i ignorowaniem przez użytkowników sieci wszystkich elementów na stronach internetowych, które chociaż trochę próbują upodobnić się do reklam. Jest to świetnie widoczne na mapach cieplnych, będących wynikiem badań eyetrackingowych, które pozwalają śledzić ruch gałek ocznych badanych osób i wyłapywać to, co faktycznie widzą.


Źródło: http://www.tintup.com/blog/better-than-banner-ads-smart-ways-spend-ad-dollars-2015-muriel-macdonald/

Szacuje się, że użytkownik internetu spotyka miesięcznie na swojej wirtualnej drodze od 1700 do 2400 bannerów. Jak widać na powyższych mapach cieplnych, osoby ze ślepotą bannerową, sprytnie potrafią zignorować tego typu przejawy promocji i nie rzucić na nie nawet przez chwilę okiem. Takie zachowanie możliwe jest dzięki wrodzonej asertywności oraz narastającej frustracji, jaka towarzyszy niezliczonej ilości napastliwych bannerów. Wszystko to sprawia, że ludzki mózg programuje się w taki sposób, by wybierać z portali internetowych tylko to, co uważa za wartościowe. A bannerów najczęściej tak nie postrzega.

 

Niecodzienne statystyki

Badań na temat skuteczności i efektywności bannerów jest naprawdę sporo. Od ankiet, wywiadów, aż po eyetracking. Obok poważnych analiz zdarzają się również te humorystyczne, które zapamiętujemy na długo. Takie badania wypłynęły jakiś czas temu z amerykańskiej agencji SolveMedia. I tak oto okazało się, że…

  • o 2,13 razy prawdopodobieństwo, że będziesz miał fulla w pokerze, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 31,25 razy prawdopodobieństwo, że wygrasz w loterii Mega Millions, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 40,17 razy prawdopodobieństwo, że urodzą Ci się bliźniaki, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 87,8 razy prawdopodobieństwo, że dostaniesz się na Harvard, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 111,40 razy prawdopodobieństwo, że obejrzysz Amerykańskiego Idola, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 112,50 razy prawdopodobieństwo, że ukończysz szkolenie w elitarnej amerykańskiej jednostce wojennej Navy Army, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 120,20 razy prawdopodobieństwo, że mecz finałowy ligi MLB skończy się, gdy akurat będziesz wracał do domu, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 279,64 razy prawdopodobieństwo, że zdobędziesz szczyt Mount Everest, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,
  • o 475,28 razy prawdopodobieństwo, że przeżyjesz katastrofę lotniczą, jest większe od tego, że celowo zdecydujesz się kliknąć w banner,

Rachunek prawdopodobieństwa i tak życiowe dane nie mogą kłamać! Raczej spotka Cię wszystko inne, ale nie kliknięcie w banner.


Źródło: http://www.businessinsider.com/its-more-likely-you-will-survive-a-plane-crash-or-win-the-lottery-than-click-a-banner-ad-2011-6?op=1

 

Świat żegna bannery i wita reklamę natywną

Tak, jak w ekosystemie jeden osobnik pałaszuje drugiego, by zapewnić sobie godny byt, tak i w świecie marketingu śmierć jednej formy promocji, rodzi możliwość powstania innej. Doskonałym dowodem na to jest sromotny upadek bannerów, dzięki któremu działy kreatywne na całym świecie oszalały na punkcie reklamy natywnej. Kiedy specjaliści od marketingu zauważyli, jak bardzo bannery zaczynają irytować użytkowników sieci i jak minimalne korzyści przynoszą ich macierzystym firmom, zgodnie zaczęli odchodzić od wyskakujących okienek. Taki zabieg nie mógł jednak zakończyć się na rezygnacji z jednego rozwiązania i niezastosowaniu drugiego. Wówczas odkryto, że native advertising może stać się lekiem na całe zło przesyconego treściami reklamowymi świata i godnym następcą bannerów. Odbiorcę zaczęto traktować jako tego, który nie zadowoli się kiczowato migającym prostokącikiem,  informującym o promocji, ale jako tego, który potrzebuje poszerzać swoją wiedzę i gromadzić cenne informacje. A skoro w tym wszystkim przemycić można dodatkowo elementy reklamowe, to zastąpienie bannerów native advertising musiało okazać się ogromnym sukcesem. Oczywiście na początku tak się działo, jednak z czasem użytkownicy sieci zaczęli odkrywać, w czym leży haczyk, a branżowi eksperci powoli poszli w kierunku treści content marketingowych

 

Ta historia na szczęście dobrze się kończy

Obecni użytkownicy internetu są coraz bardziej świadomi tego, jakie zabiegi stosuje się, by przekonać ich do przewagi jednej oferty nad drugą. Wynikiem tego jest zjawisko ślepoty bannerowej. Na całe szczęście branża kreatywna - z marketingiem na czele - potrafi wyjść obronną ręką z niemal każdej patowej sytuacji. Podobnie jest w przypadku odchodzenia od bannerów internetowych i zastępowania ich reklamą natywną.

 

Autor: Żaneta Głuchowska

Z wykształcenia specjalistka ds. komunikacji wizerunkowej i brandingowiec. Zawodowo i z powołania – marketingowiec i copywriter.
Wasze komentarze (5)
Redakcja WhitePress® zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy niezgodnych z Regulaminem publikowania komentarzy oraz niezgodnych z prawem i dobrymi obyczajami.

Administratorem danych osobowych osób korzystających ze strony internetowej whitepress.com i wszystkich jej podstron (dalej: Serwis) w rozumieniu Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (dalej: RODO) jest wspólnie „WhitePress” Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w Bielsku – Białej przy ul. Legionów 26/28, wpisana do rejestru przedsiębiorców KRS prowadzonego przez Sąd Rejonowy w Bielsku – Białej, VIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS: 0000651339, NIP: 9372667797, REGON: 243400145 oraz pozostałe spółki z Grupy WhitePress (dalej łącznie: Administrator).

Dokonując zapisu na newsletter wyrażacie Państwo zgodę na przesyłanie informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w tym w szczególności poczty elektronicznej, dotyczących marketingu bezpośredniego usług i towarów oferowanych przez WhitePress sp. z o.o. oraz jej zaufanych partnerów handlowych, zainteresowanych marketingiem własnych towarów lub usług. Podstawą prawną przetwarzania Państwa danych osobowych uzasadniony interes Administratora oraz jego partnerów (art. 6 ust. 1 lit. f RODO).

W każdym momencie przysługuje Państwu możliwość wycofania zgody na przetwarzanie Państwa danych osobowych w celach marketingowych. Więcej informacji na temat przetwarzania oraz podstaw przetwarzania Państwa danych osobowych, w tym przysługujących Państwu uprawnień, znajdziecie Państwo w naszej Polityce prywatności.

Czytaj całość
ultraR
2019-10-01, 07:33

Bardzo dobrze że ślepota banerowa istnieje. Sam mam taką przypadłość i bardzo się z tego cieszę, że durne i czasem wręcz debilne reklamy nie przykuwają mojej uwagi.

strony-24.pl

Zgłoś komentarz

Mateusz Antczak
2015-08-03, 16:14

Współpracując z redakcją portalu informacyjnego zauważyłem, że świadomość istnienia wspomnianej ślepoty bannerowej jest duża. Podczas projektowania nowej wersji serwisu dostałem za zadanie odchodzenie i usunięcie zbędnych reklam, dzięki czemu głównym elementem strony stał się tekst i zdjęcia. Wydaje mi sie, że kierunek projektowania serwisów informacyjnych powinien iść właśnie w ta stronę.

kreacyjnie.pl

Zgłoś komentarz

Skalbud
2015-07-21, 08:28

Od ładnych kilku lat reklama, nie tylko internetowa, idzie w dwóch kierunkach. Pierwszym z nich jest dokształcanie, niosąc przekaz reklamowy wraz z treściami przydatnymi dla użytkownika. Przykładem jest wspomniana reklama natywna. Drugi natomiast nieco bardziej kontrowersyjny to model rekomendacyjny. Kontrowersyjny bo polecać można produkty i usługi niekoniecznie dobre ani nawet sprawdzone ale te, za których polecania ktoś płaci... Mimo to uważam, że ten model również ma przyszłość.

skalbud.com.pl

Zgłoś komentarz

Kamil Dudziak
2015-07-17, 17:56

Oby jak najszybciej banery zniknęły ze stron internetowych bo już powoli adblock nie wyrabia z blokowaniem :)
Całkiem niedawno miałem "przyjemność"popracowania na świeżym komputerze bez adblocka i efekt jest fatalny, z niektórych stron nie da się korzystać tak zawalono je reklamami :)

afterweb.pl

Zgłoś komentarz

milush
2015-07-17, 15:43

Reklama natywna to z pewnością bardziej przyjazna forma niż znienawidzone banery. Jestem jednak przekonana, ze nie znikną one tak szybko, jak mogłoby się to wydawać. Będą stosowane nadal i to przez przynajmniej przez 3 rodzaje firm. Te, które działań marketingowych nie mierzą, działając wg zasady "dobra, niech jakaś reklama będzie w tych internetach - nie pomoże, ale i nie zaszkodzi". Druga kategoria to firmy 'przywiązane do tradycji', które nie wierzą w nowe wymysły i dziwactwa typu reklama natywna i będą dalej stosować poczciwe, znane banery. Trzeci typ firm to te, które fortunę już wydały na badania zachowań konsumentów i wiedzą doskonale, że nawet ślepota bannerowa nie uchroni konsumenta przed przyswojeniem komunikatu marki zawartego w wyskakującym oknie. Istnieje coś takiego jak np. widzenie peryferyjne (niekontrolowane przez świadomość) oraz przetwarzanie podprogowe, które niestety, ale według badań ma znaczący wpływ na zachowania konsumentów. Tak więc może i branża kreatywna jest zachwycona reklamą natywną (ja również!), ale nie ma co jeszcze ogłaszać śmierci bannerów reklamowych.

milush.pl

Zgłoś komentarz

Polecane artykuły