Przyszłość link buildingu z perspektywy ekspertów – jak zmieniają się strategie SEO
(24 min czytania)
Google AI Overviews i modele językowe podsuwające użytkownikom gotowe odpowiedzi na zapytania sprawiają, że zachowania internautów zmieniają się z miesiąca na miesiąc. To zmusza specjalistów do uzupełniania i korygowania dotychczasowych działań SEO.
Dziś bardziej niż kiedykolwiek liczą się dbałość o autorytet strony, powiązania tematyczne i cytowania – nie tylko te zawierające linki. Jak optymalizować ten proces, jakich narzędzi używać? Które działania warto wdrożyć już dziś, a co lepiej testować i wprowadzać stopniowo?
Zaprosiliśmy siedmiu ekspertów do podzielenia się swoją perspektywą na temat dynamicznych zmian w branży SEO:
- Paulina Iciek – SEO Team Leader w Semcore,
- Michał Suski – Head of Innovation, Surfer
- Bart Magera – CEO w Mojo Links oraz SEO Director w Profit Engine,
- Tomasz Mielewczyk – ekspert SEO i członek zarządu w SAMOSEO,
- Aleksander Niemczyk – Manager SEO Off-site i rozliczeń SEO w EACTIVE,
- Dominik Fajferek – Head of GEO i członek zarządu w SEM House,
- Kacper Krasnodębski – SEO Team Leader i SEO Expert w Vilaro.
Każdemu z ekspertów zadaliśmy te same cztery pytania dotyczące zmian w branży związanych z AI. Sprawdź ich odpowiedzi:
1. Największe wyzwanie SEO ery sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych trzech lat to…
Paulina Iciek
Cyfrowa reputacja witryny, rozpoznawalność i sprawienie, aby marka została uznana za wiarygodne źródło odpowiedzi.
Michał Suski
Atrybucja konwersji. Tworzenie contentu jest w małym palcu, pozyskiwanie linków i wzmianek łatwe dzieki choćby WhitePressowi. Co będzie trudne, to udowodnienie, że nasza praca wpływa na rezultaty.
Bart Magera
AI Overviews i odpowiedzi generowane przez modele przejmują górę lejka i ruch informacyjny będzie spadał. To proces nieodwracalny. Wyzwanie nie polega na tym, jak odzyskać te kliknięcia, tylko jak stać się źródłem, które AI cytuje, i jak przenieść ciężar strategii na zapytania komercyjne, gdzie użytkownik nadal musi wejść na stronę, żeby coś kupić.
Firmy, które rozliczają SEO z samego ruchu, czekają trudne lata. Te, które rozliczają je z przychodu, poradzą sobie.
Tomasz Mielewczyk
Największym wyzwaniem SEO w erze sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych trzech lat będzie obsługa ruchu agentowego – czyli sytuacji, w której po stronie „użytkownika" nie siedzi już człowiek, tylko agent AI, który w jego imieniu wyszukuje, porównuje i finalizuje zadania.
Zanim jednak o przyszłości, uczciwie odnotujmy, z czym mierzymy się już dziś, bo taki stan rzeczy może jeszcze chwilę potrwać. Pierwszy problem to utrzymanie ruchu w świecie odpowiedzi bez kliknięcia – AI Overviews, ChatGPT czy Perplexity odpowiadają użytkownikowi bezpośrednio, a strona źródłowa, nawet cytowana, dostaje ułamek dawnego ruchu. Widać to zresztą coraz wyraźniej w rozmowach z klientami: coraz więcej firm porównuje wyniki rok do roku i te porównania pokazują spadki ruchu organicznego - nie dlatego, że strony wypadły z klasycznych wyników wyszukiwania, ale dlatego, że użytkownik coraz częściej dostaje odpowiedź, zanim zdąży kliknąć.
Drugi problem, powiązany z tym powyżej, to analityka.
Dlatego z niecierpliwością czekam na raport ruchu z AI w Google Search Console, który jest już wdrażany na części kont, ale wciąż nie u wszystkich. W dalszym ciągu nie będzie to rozwiązanie idealne, ale klienci będą mogli zobaczyć statystyki z oficjalnego narzędzia Google, a to już coś. Ale to wciąż problemy „tu i teraz".
Prawdziwe wyzwanie dopiero nadciąga i są nim agenty AI. Lada moment coraz większą część interakcji z naszymi stronami będą wykonywać nie ludzie, lecz agenty: wyszukujący ofertę, porównujący ceny, wypełniający formularz czy finalizujący zakup w imieniu użytkownika.
To rodzi pytania: Jak pojawiać się w tym ruchu, czyli jak sprawić, żeby agent w ogóle trafił na naszą stronę, potrafił ją odczytać i wykonać na niej zadanie? Czy będą to działania podobne do tych, które praktykujemy teraz? Jak ten ruch mierzyć i odróżniać od ludzkiego, skoro klasyczna analityka zakłada człowieka z przeglądarką? Wydaje się, że w ciągu trzech lat to właśnie wokół tego przesunie się środek ciężkości SEO: z optymalizacji pod wyszukiwarkę i człowieka na optymalizację pod agenta działającego w imieniu człowieka. Kto zacznie się do tego przygotowywać teraz, nie będzie za trzy lata gonił peletonu.
Aleksander Niemczyk
Największym wyzwaniem SEO w erze sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych trzech lat będzie przeżycie w świecie, gdzie Google przestaje być bramą, a staje się odpowiedzią.
AI Overview, ChatGPT, Perplexity działają tak samo: pobierz, przetwórz, odpowiedz sam. Kliknięcie staje się wyjątkiem. Badania pokazują już 20-30% spadki CTR na frazach informacyjnych. Ale prawdziwe wyzwanie to utrata mierzalności. GSC nie pokaże, czy AI Cię cytuje.
Dominik Fajferek
Największym wyzwaniem SEO w erze sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych trzech lat będą ciągle zmieniające się modele językowe i ich możliwości. W klasycznym SEO braliśmy pod uwagę głównie algorytmy Google’a. Teraz musimy skupiać się na zupełnie nowych algorytmach, działających co prawda podobnie, ale każda aplikacja jest budowana troszkę inaczej. Każdy większy LLM to inna firma, inne założenia i inne polityki (także państwowe!). Strategie trzeba budować na fundamentach, które są odporne na zmiany – mocnej strukturze treści, autorytecie źródła (link building), danych, których modele nie mogą zignorować (a nawet będą chciały użyć).
Kacper Krasnodębski
Największym wyzwaniem SEO w erze sztucznej inteligencji w ciągu najbliższych trzech lat będzie udowodnienie biznesowej wartości SEO w świecie, w którym coraz większa część ścieżki użytkownika odbywa się bez klasycznego kliknięcia w wynik wyszukiwania – w AI Overviews, chatbotach i innych interfejsach generatywnych.
SEO od dawna nie jest wyłącznie walką o pozycje. Obejmuje techniczną dostępność serwisu, architekturę informacji, treści, reputację, digital PR oraz budowanie popytu na markę. Problem polega na tym, że efekty tej pracy będą coraz trudniejsze do zamknięcia w prostych wskaźnikach, takich jak pozycje czy wielkość ruchu organicznego. Branża będzie musiała nauczyć się lepiej mierzyć widoczność marki w odpowiedziach generowanych przez AI, jej udział w cytowaniach i wzmiankach, a następnie łączyć te punkty styku ze wzrostem liczby zapytań brandowych, leadami i sprzedażą.
SEO nie traci więc znaczenia – zmienia się natomiast sposób, w jaki powinniśmy przedstawiać jego wartość.
Dla wydawców dodatkowym wyzwaniem będzie nowy model ekonomiczny internetu oraz zasady wykorzystywania, cytowania i wynagradzania źródeł przez systemy AI.
Zwiększa to znaczenie rozpoznawalnej marki, własnych danych oraz treści, których nie da się łatwo zastąpić syntetycznym podsumowaniem.
2. Które działania w zakresie link buildingu przestały działać, a które stały się kluczowe?
Paulina Iciek
Badanie Ahrefs obejmujące 75 tys. marek wykazało silniejszą korelację widoczności w odpowiedziach AI z liczbą markowych wzmianek w internecie i na YouTube niż z samą liczbą backlinków. To korelacja, nie dowód przyczynowości, ale kierunek jest wyraźny: szeroka, autentyczna obecność marki jest ważniejsza niż produkowanie linków na kilogramy.
Nowa definicja dobrego link buildingu brzmi więc: Nie „jak zdobyć link?”, lecz „co możemy stworzyć lub powiedzieć, aby inni chcieli nas zacytować, a roboty AI i LLM miały wiele źródeł wartościowych dla nas informacji o naszej marce”.
Michał Suski
Publikowanie byle gdzie, aby był wysoki DR czy traffic, nie działa tak jak kiedyś, a już zupełnie nie wpływa na optymalizację w LLM-ach. Kluczowe jest budowanie linków oraz wzmianek na portalach, najlepiej w konkretnych treściach, które na dzisiaj cytowane są przez LLMy. Monitoring i analiza widoczności w AI powinny poprzedzać kampanie linkbuildingowe.
Tomasz Mielewczyk
Zacznę od rzeczy, która nie jest niczym odkrywczym, ale patrząc na ostatnie lata, widać ją najwyraźniej: przestały działać linki niskiej jakości (słabe fora, katalogi, komentarze, zaplecza o zerowej wartości merytorycznej). Google konsekwentnie je dewaluuje i dziś taka masówka w najlepszym wypadku nie daje nic, a w gorszym potrafi zaszkodzić.
Ciekawsze jest to, co dzieje się po drugiej stronie. W mojej pracy obserwuję coraz większą chęć klientów do realizacji nietypowych kampanii link buildingu, takich jak raporty eksperckie oparte na danych, które finalnie są przechwytywane i publikowane przez dziennikarzy. To publikacje w pełni naturalne: czasami z linkami, czasami z samymi wzmiankami o marce. I co istotne, działa to jednocześnie dla SEO i dla widoczności w narzędziach AI, bo modele językowe „uczą się" marki również z takich wzmianek, niekoniecznie podlinkowanych. Wniosek, jaki się tu nasuwa, jest dość oczywisty:
Link building przestał być bezmyślnym zbieraniem odnośników pod algorytm. Dziś ma służyć budowaniu rozpoznawalności marki i jej autorytetu, a linki i pozycje są naturalną konsekwencją tego procesu, nie celem samym w sobie.
Aleksander Niemczyk
Link building przestał być grą w ilość i DR – stał się grą w wiarygodność encji.
Co umarło?
- katalogi i zaplecza - Google je ignoruje, nie karze,
- wymiana guest postów - footprinty są wykrywalne,
- anchor przeładowany frazą - zaproszenie do filtra,
- treści AI bez redakcji - ujemna wartość oczekiwana,
- obsesja DR/
Co rządzi:
- digital PR i dane własne - link jako efekt uboczny unikalności,
- indeksacja jako dyscyplina - nieindeksowany link to zmarnowany budżet,
- topical authority - 30 tematycznych linków bije 100 przypadkowych,
- unlinked mentions - monitoring + mail = najtańszy link na rynku,
- linki jako sygnał encji - potwierdzają istnienie marki modelom AI.
Dominik Fajferek
Od dawna nie działają już masowe i niskiej jakości linki. Źródło, które poleca Twoją markę, musi mieć także autorytet. Istotne stały się publikacje w serwisach, które mają ruch, rozpoznawalność, dostępność dla robotów i tematyczną spójność z branżą (wyjątkiem są lokalne portale, które szybko pojawiają się w newsach – je też warto wdrożyć w strategię) – bo to właśnie takie źródła modele cytują i na nich budują swoje odpowiedzi.
Dobór portali nie różni się znacząco od poprzednich lat, ale samo pisanie o marce na pewno się zmieniło.
Kacper Krasnodębski
Nie powiedziałbym, że link building przestał działać. Działał, działa i nadal będzie istotnym elementem SEO. Coraz mniej skuteczny i przewidywalny jest natomiast model oparty wyłącznie na skali: masowe publikacje w przypadkowych serwisach, nadmiernie zoptymalizowane anchory, zaplecza bez realnej grupy odbiorców oraz strony istniejące głównie po to, aby publikować linki.
Takie działania mogą poprawiać wskaźniki widoczne w narzędziach analitycznych, ale często nie budują trwałej przewagi. Tworzą pozory aktywności, za którymi nie stoją odbiorcy, marka ani rzeczywista wartość informacyjna. To jeden z przejawów „martwego internetu” – treści formalnie istnieją, ale nikt faktycznie nie chce ich czytać ani cytować. Kluczowe są dzisiaj trafność tematyczna źródła, jakość otoczenia redakcyjnego, realna grupa odbiorców, wiarygodny autor oraz uzasadniony powód, dla którego link pojawił się w materiale.
Dobry link nie jest już tylko nośnikiem sygnału SEO. Pomaga wyszukiwarkom odkrywać i rozumieć treści, wspiera reputację marki, dociera do potencjalnych klientów oraz zwiększa szansę, że firma zostanie przywołana również w odpowiedziach generatywnych.
Bart Magera
Przestały działać masowe guest posty na stronach, które istnieją wyłącznie po to, żeby sprzedawać linki. Google coraz skuteczniej rozpoznaje serwisy bez prawdziwego ruchu i bez prawdziwej marki, a link z witryny, która sama na nic nie rankuje, nie przekazuje żadnej wartości. Google ignoruje takie linki. Kluczowe stały się linki z serwisów z realnym ruchem organicznym w danej tematyce, niche edits w artykułach, które już rankują, oraz digital PR.
Trafność tematyczna i ruch wygrywają z samym DR. Szczególnie w lokalnym SEO.
3. Jak budować autorytet marki i z jakich narzędzi korzystać, aby zwiększyć widoczność w odpowiedziach generowanych przez AI?
Damian Sałkowski, Senuto:
Paulina Iciek
Dużą rolę pełnią teraz autorskie narzędzia, które wykorzystują agencje SEO mające na swoim pokładzie ekspertów potrafiących je tworzyć i testować. Google nadal opiera ocenę jakości na kombinacji sygnałów związanych z doświadczeniem, wiedzą ekspercką, autorytetem i wiarygodnością, czyli E-E-A-T.
Systemy AI porównują wiele źródeł. Dlatego marka poza tworzeniem wartościowych, kompleksowo traktujących tematy semantycznie podstron powinna pojawiać się w: mediach branżowych, raportach i zestawieniach, wypowiedziach ekspertów, materiałach partnerów i klientów. Kwestie techniczne również są nie mniej istotne. Treści muszą być indeksowalne, dostępne bez problematycznych barier i możliwe do zacytowania.
Narzędzia bezpłatne, które warto wykorzystywać:
- Google Search Console, w tym raport widoczności generatywnej;
- Bing Webmaster Tools - AI Performance;
- Google Analytics lub inne analytics do identyfikowania ruchu z AI;
- analiza logów serwera w celu sprawdzania wizyt botów;
- Google Business Profile, Merchant Center i Bing Places w przypadku biznesów lokalnych oraz e-commerce.
Michał Suski
Dwa najważniejsze typy treści, które wyskakują jako najczęściej cytowane w LLM-ach, to blog marki oraz 3rd party, czyli np. wpis gościnny. Oba rodzaje treści powinniśmy optymalizować – tu jednym z narzędzi będzie Surfer, który wspiera tworzenie treści zoptymalizowane pod retrieval, natomiast w kontekście pozyskiwania 3rd party publications zdecydowanie najłatwiejszym rozwiązaniem jest wsparcie WhitePress.
Tomasz Mielewczyk
Autorytet marki buduje się dziś na trzech poziomach. Pierwszy to treść – unikalne dane, badania branżowe i publikacje podpisane realnymi ekspertami. Content przeciętny, pisany pod frazy, nie ma tu nic do ugrania, bo model wygeneruje go sam, szybciej i taniej. Bezcenne jest to, czego model sam nie wymyśli: liczby, wnioski z badań, doświadczenie z pierwszej ręki.
Drugi poziom to obecność w źródłach, z których modele faktycznie korzystają. I tu ważna rzecz: LLM-y „uczą się" marki z całego ekosystemu – mediów branżowych, Wikipedii, agregatorów opinii, social mediów, forów typu Reddit (nie mylić z zaspamowanymi forami, z których latami jako SEO-wcy korzystaliśmy), a nie tylko z naszej domeny.
To spójne z tym, o czym mówiłem przy link buildingu: kampanie oparte na raportach eksperckich i publikacjach dziennikarskich pracują dokładnie na ten efekt.
Trzeci poziom jest techniczny, czyli treść musi być łatwa do „wycięcia" i zacytowania. Konkretna odpowiedź w pierwszych akapitach, przejrzysta struktura nagłówków, dane strukturalne, listy tam, gdzie mają sens. Jeśli model musi się przekopywać przez lanie wody, po prostu zacytuje kogoś innego.
A narzędzia? Do monitoringu widoczności w odpowiedziach AI powstały już rozwiązania, które pokazują, jak często i w jakim kontekście marka pojawia się w ChatGPT, Gemini czy Perplexity - m.in. Ahrefs czy Semrush. Warto tu podkreślić, że działają one jednak na próbkach promptów, więc traktowałbym je jako wskaźnik trendu, a nie precyzyjny pomiar – wracamy tu do problemu analityki z pierwszego pytania.
Dla dociekliwych analityków istnieją inne rozwiązania, jak np. stworzenie własnego raportu na bazie logów serwera, który pokaże, jak często nasza strona została wyświetlona w ChatGPT, Claude czy Perplexity (a nie tylko kliknięta!).
Jeśli ktoś się tym zainteresuje – na blogu SamoSeo opisaliśmy, jak to zrobić. Musimy tu mieć jednak na uwadze, że wówczas przeanalizujemy statystyki naszej strony, ale nie będziemy mieli informacji o tym, jak to wygląda u konkurencji.
Aleksander Niemczyk
Autorytet marki w erze AI – jak być cytowanym? Modele nie rankują jak Google – patrzą na spójność sygnałów: czy marka pojawia się w wiarygodnych źródłach, czy dane o niej są spójne. To nowy PageRank, niewidoczny w żadnym narzędziu.
Trzy podstawy autorytetu marki:
- Encja, nie strona – Wikidata, spójne NAP w GBP, JSON-LD z sameAs do LinkedIn i Wikidata, obecność w Crunchbase i Clutch. Dosłownie mówisz modelom: „to ta sama marka."
- Treści, które chce się cytować - własne dane, formaty RAG-friendly (listy, definicje, Q&
A), podpisane artykuły eksperckie z rozbudowanym bio autora. - Wzmianki, nie tylko linki - Digital PR, podcasty z transkrypcją, komentarze eksperckie w mediach. Modele trenują się na tekście, nie grafie linków.
Test na dziś: zadaj ChatGPT lub Perplexity trzy pytania, na które Twoja firma powinna być odpowiedzią. Jeśli Cię nie ma – wiesz, co robić.
Dominik Fajferek
Po pierwsze, musimy skupiać się na danych. Od strony narzędziowej niezbędne stają się rozwiązania, które crawlują webowe wersje modeli językowych i zbierają dane o cytowaniach – sprawdzają, kiedy, gdzie i w jakim kontekście marka pojawia się w odpowiedziach oraz jakie źródła stoją za tymi odpowiedziami.
Fundamentem pozostaje jednak sama strona – musi być w pełni dostępna dla robotów, w tym crawlerów AI.
Treść powinna być renderowana po stronie serwera, bo wiele botów AI słabo radzi sobie z JavaScriptem – to, czego nie widzą w surowym HTML-u, dla nich praktycznie nie istnieje. Ważne są także dane strukturalne schema.org – oznaczenia typu Organization, Product, FAQPage, Article czy HowTo pomagają modelom jednoznacznie zrozumieć, czym jest strona, kto za nią stoi i jakich informacji dostarcza.
Znaczenie ma też oczywiście higiena techniczna – szybkość ładowania, czytelna struktura nagłówków, poprawna hierarchia treści i aktualne sitemapy – dzięki którym roboty łatwo docierają do nowych publikacji. Warto również zadbać o jednoznaczne informacje o autorze i marce (strona „o nas”, dane kontaktowe, profile autorów), bo modele coraz mocniej sprawdzają wiarygodność źródła. Bez tej technicznej podstawy nawet najlepszy content i najmocniejsze wzmianki zewnętrzne nie przełożą się na obecność w odpowiedziach AI.
Kacper Krasnodębski
Budowanie autorytetu warto rozpocząć od własnej strony internetowej. Marka powinna publikować materiały zawierające konkrety: dane, liczby, metodologię, przykłady, doświadczenia z projektów, jasne stanowiska i nazwiska osób biorących odpowiedzialność za treść.
Nie należy bać się specjalistycznego języka, o ile jest on zrozumiały dla właściwej grupy odbiorców.
Warto również tworzyć czytelne profile autorów, aktualizować kluczowe publikacje, wskazywać źródła i dbać o spójność informacji o firmie oraz jej ekspertach w całym internecie.
Drugim obszarem jest obecność poza własną domeną: publikacje w jakościowych mediach branżowych, podcasty, konferencje, raporty, komentarze eksperckie, cytowania i naturalne wzmianki. Autorytet marki jest silnie powiązany z autorytetem tworzących ją ludzi. Systemy generatywne nie budują obrazu firmy wyłącznie na podstawie jej własnej strony – znaczenie ma również to, jak marka jest opisywana przez niezależne źródła.
Pomiar warto oprzeć na kilku warstwach. Google Search Console i Bing Webmaster Tools pomagają analizować widoczność w wyszukiwarkach, rozwijając się też pod kątem „AI Performance”, który na dzień wzmianki jest widoczny od dłuższego czasu w Bing oraz wchodzi do Google. GA4 i analityka serwerowa, łącząc to z narzędziami do badania zachowań użytkowników, jak MS Clarity, pozwalają oceniać ruch oraz konwersje, a narzędzia takie jak Ahrefs, Semrush czy Senuto wspierają analizę widoczności, linków i konkurencji. Do monitorowania szerszej obecności marki można wykorzystywać zewnętrzne systemy analizy wzmianek, natomiast sama ich publikacja jest możliwa ze wsparciem WhitePress.
Dodatkowo warto regularnie sprawdzać odpowiedzi generowane przez ChatGPT, Gemini, Perplexity czy funkcje AI w wyszukiwarkach dla ustalonego zestawu pytań związanych z ofertą i branżą. Nie traktowałbym jednak pojedynczego wskaźnika "AI visibility” jako źródła pełnej prawdy. Ważniejsze są powtarzalność obecności marki, kontekst, w jakim jest przedstawiana, oraz wpływ tej widoczności na zachowania użytkowników i wyniki biznesowe.
Bart Magera
Autorytet marki w erze AI buduje się przez spójność encji. Model musi wiedzieć, kim jesteś, czym się zajmujesz i z jakim tematem cię kojarzyć. W praktyce oznacza to jedną wyraźną specjalizację zamiast dziesięciu tematów, spójne dane o marce w każdym miejscu w sieci oraz treści pisane tak, żeby dało się z nich wyciągnąć konkretne odpowiedzi. Krótkie akapity, definicje, tabele porównawcze, liczby zamiast ogólników. Najlepszym wskaźnikiem postępu jest rosnący brand search. Jeśli chodzi o narzędzia, to nie ma w tym momencie narzędzi, które prawidłowo śledzą widoczność w odpowiedziach AI. Trzeba sprawdzać manualnie.
4. Wskaż jedną rzecz, którą firmy powinny wdrożyć już dziś, aby przygotować się na przyszłość SEO.
Paulina Iciek
SEO przyszłości będzie wygrywane nie przez firmę publikującą najwięcej, lecz przez firmę, której informacje są najczęściej uznawane za warte przywołania. Dbającą o treści na stronie w sposób kompleksowy z analizą kanibalizacji, semantyczności. Liczyć się będą także te, o których różne źródła piszą w sposób zgodny z marką i tym, z czym chce być kojarzona. Podstawą oczywiście są elementy techniczne serwisu, ale wciąż dużą wagę będzie odgrywać content na stronie. Natomiast linkowanie zewnętrzne wymagać będzie o wiele większej pracy pod kątem zawartości artykułów linkujących do domeny.
Michał Suski
Możesz to zrobić już teraz, zaczynając od swojego najpopularniejszego posta:
Tomasz Mielewczyk
To rada dla firm, z którymi na start spotykam się dość często, czyli takich, które dla SEO w AI robią niewiele lub nic: zacznijcie od pomiaru własnej widoczności w odpowiedziach AI. Sprawdźcie, czy i jak ChatGPT, Gemini, Perplexity oraz AI Overviews mówią o Waszej marce, produktach i kategorii, w której działacie. Brzmi banalnie? Być może. Ale z mojego doświadczenia wynika, że większość firm w Polsce wciąż tego nie robi. Nie wiemy, czy jesteśmy cytowani, nie wiemy, kto jest cytowany zamiast nas, więc działamy po omacku.
Kilkakrotnie spotkałem się z sytuacją, w której prosta zmiana komunikacji na stronie klienta znacząco zmieniła jego sytuację dla istotnych promptów.
Krok dalej to regularna analityka i tu temat nie jest już tak prosty. Jeśli chcemy systematycznie odpytywać konkretne prompty, potrzebujemy narzędzia, które będzie robiło to regularnie i zbierało dane w czasie - ręczne sprawdzanie raz na jakiś czas nie pokaże trendu. Do tego odpowiedzi modeli potrafią się różnić między sesjami, więc taki pomiar zawsze będzie wycinkiem, a nie pełnym obrazem. Ale nawet niedoskonały punkt odniesienia jest lepszy niż żaden. Kto zacznie mierzyć dziś, za rok będzie o dwa kroki przed konkurencją, która wciąż patrzy wyłącznie na pozycje w Google.
Aleksander Niemczyk
Zbuduj jeden zasób, którego AI nie zastąpi. Nie strategię. Nie lepszy content. Dane własne, których nie ma nigdzie indziej. Poradniki i listy AI produkuje szybciej i taniej – ta walka jest z góry przegrana. Ale danych zebranych od Twoich klientów, w Twojej branży, w tym roku – nie wygeneruje żaden model.
Wystarczy: ankieta do bazy klientów, analiza własnych danych operacyjnych, benchmark zinterpretowany przez Ciebie. Publikujesz jako „Raport branżowy 2026" z autorami i metodologią. Efekt: Dziennikarze cytują, firmy linkują, AI sięga po unikalne dane, Google widzi autorytet.
Jeden raport rocznie > 50 postów gościnnych i rok blogowania.
Dominik Fajferek
Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz do wdrożenia na dziś, byłaby to systematyczna budowa marki – zarówno firmowej, jak i osobistej ekspertów, którzy za nią stoją. Modele językowe uczą się świata z tekstów, więc marka, o której nikt nie pisze i której eksperci nigdzie nie występują, dla AI praktycznie nie istnieje, czyli nie ma czego cytować ani z czym wiązać danej kategorii produktów czy usług.
Marka firmowa buduje się przez konsekwentną obecność w wiarygodnych źródłach: publikacje branżowe, raporty, case studies, wystąpienia w mediach, które modele traktują jako materiał źródłowy. Marka osobista działa równolegle – ekspert regularnie publikujący pod nazwiskiem, komentujący branżę na LinkedInie, występujący na konferencjach i podpisywany jako autor treści na stronie firmowej, wzmacnia wiarygodność całej organizacji, bo modele coraz mocniej weryfikują sygnały autorstwa i doświadczenia (Googlowy E-E-A-T).
Co ważne, tego procesu nie da się nadrobić kampanią w trzy miesiące. Autorytet w oczach AI to efekt spójnych publikacji i wzmianek tworzonych przez lata. Dlatego firmy, które zaczną budować obie te marki już dziś, wejdą w erę wyszukiwania generatywnego z kapitałem, którego konkurencja nie skopiuje szybko żadnym budżetem.
Kacper Krasnodębski
Firmy, które same staną się źródłem wiedzy, zamiast wyłącznie przetwarzać to, co opublikowali inni, zwiększą swoje szanse na widoczność zarówno w klasycznych wynikach wyszukiwania, jak i w odpowiedziach generowanych przez AI. Warto wdrożyć stały proces tworzenia i aktualizowania treści pierwotnych – opartych na własnych danych, badaniach, doświadczeniu zespołu i wiedzy podpisanych z imienia i nazwiska ekspertów.
AI będzie coraz lepiej syntetyzować informacje, ale nadal będzie potrzebować wartościowych i wiarygodnych źródeł.
Kolejny ogólny artykuł odtwarzający to, co zostało już napisane w dziesięciu innych miejscach, nie zbuduje trwałej przewagi. Może ją natomiast zbudować raport, analiza, studium przypadku, baza danych, narzędzie albo jednoznaczna opinia wynikająca z realnego doświadczenia.
Bart Magera
Zbudować mapę tematyczną wokół jednej centralnej encji i wyczyścić serwis z treści, które jej nie służą. Większość firmowych blogów to setki przypadkowych wpisów, które rozmywają sygnał tematyczny. Mniejsza liczba treści przy pełnym pokryciu jednego tematu bije ilość pisaną o wszystkim. To działa zarówno w Google, jak i w odpowiedziach AI, bo oba systemy premiują źródła, które wyczerpują temat. Da się to zacząć w tym kwartale i nie wymaga budżetu, tylko decyzji.
Ile strategii, tyle głosów branży, które na różne sposoby podchodzą do zmian, jakie funduje nam technologia sztucznej inteligencji. Choć trudno do końca przewidzieć, jak za trzy czy pięć lat będzie wyglądało korzystanie z internetu, jedno jest pewne – użytkownicy internetu wciąż będą pytać i szukać informacji, a SEO nadal będzie usiłowało wpłynąć na to, jakie informacje otrzymają.